Dziś postanowiłam napisać dla was post o mojej pielęgnacji włosów, które od lutego tego roku przeszły naprawdę horror. Zostały poddane rozjaśnianiu i kilkukrotnemu farbowaniu szamponetkami jak i farbami. Możecie sobie wyobrazić w jak złym stanie musiały być.
Zacznę od tego, że kiedyś miałam fioła na punkcie włosów, później wszystko się zmieniło, gdy obcięłam je z długości za stanik na bardzo krótkie. Przestałam wtedy o nie dbać, moja pielęgnacja polegała, tylko na myciu ich zwykłym szamponem, ponieważ stwierdziłam, że nie ma sensu rozpieszczać tak krótkich włosów. Były w dość dobrej kondycji, ale z czasem w coraz to gorszej, bo wiadome prostownica i suszarka nie lubią się z naszymi włosami. Później postanowiłam je rozjaśnić, następnie cztery razy farbowałam szamponetką, co bardzo mnie męczyło, więc postanowiłam potraktować je farbą do włosów w odcieniu swoich naturalnych (joanna, słodkie capuccino). Niedawno chciałam zmienić coś w swoim wyglądzie, więc znowu je zafarbowałam. Kupiłam dwie szamponetki w kolorze czarnym. Szamponetki to tylko szamponetki, więc na moim jasnym blondzie nie wyszła idealna głęboka czerń, więc jeszcze raz nałożyłam na nie szamponetkę. Wyszło to samo. Stwierdziłam, że dobrze czuję się w czarnym i postawiłam na farbę, aby kolor był trwały, jednolity i głęboki. Wszystko pięknie, wyszło tak jak chciałam, ale moim włosom chyba się to nie spodobało, bo odwdzięczyły mi się połamanymi, rozdwojonymi i zniszczonymi końcówkami. Bardzo się plątały i były szorstkie w dotyku.
Przejdźmy do rzeczy. Postanowiłam, że muszę o nie sumiennie zadbać, aby doprowadzić je choć w połowie do dobrego stanu i przy użyciu dobrych produktów udaje mi się to.
Moim absolutnym ulubieńcem, jeżeli chodzi o szampony jest DIOPLINA PROFFESIONAL SHAMPOO, na który trafiłam zupełnie przypadkowo. Przyciągnęła mnie jego cena, bo był na promocji (około 6 zł), wygodne opakowanie z pompką oraz duża ilość 600 ml.
Przy myciu włosów od razu oczarował mnie jego piękny zapach, który jak się okazało utrzymywał się na włosach, aż do następnego mycia. Włosy po umyciu rozczesują się bez problemu, są gładkie i miłe w dotyku. Producent obiecuje dodanie włosom objętości i to się spełnia. Stosuję go od ponad miesiąca i zadowolenie nie znika. Niestety w sklepie, w którym go dostałam, został już wycofany, więc teraz będę musiała zamawiać na internecie.
Olejek arganowy MARION to produkt, który dba o moje końcówki. Stosuję, go również od ponad miesiąca i zauważyłam ogromne efekty. Końcówki się mniej rozdwojone i nabrały blasku.
Schwarzkopf GLISS KUR HAIR REPAIR KERATIN COMPLEX, to ekspresowa odżywka w sprayu bez spłukiwania. Kolejne cudo, które wyszło ponad moje oczekiwania. Zapobiega puszeniu się włosów, ułatwia rozczesywanie, dodaję im blasku, poprawia ich stan, pomaga w przedłużeniu wyprostowanych włosów oraz zapobiega wywijania się końcówek w różne strony, co jest dla mnie bardzo ważne.
Od poniedziałku zaczynam kurację z wcierką jantar, aby zapobiec wypadaniu włosom.
Myślę, że za około miesiąc dam znać w poście o tym jak się będzie sprawować u mnie.
Mam nadzieję, że ten post okaże się dla was pomocny i wypróbujecie, któryś z produktów używanych przeze mnie. Możecie podzielić się ze mną w komentarzu o waszej pielęgnacji włosów oraz polecić mi jakiś produkt.
Jeśli podoba wam się mój blog, będzie mi niezmiernie miło, gdy go zaobserwujecie i będziecie odwiedzać go częściej. Możecie też zostawić komentarz. Na pewno się odwdzięczę. Pozdrawiam. :*



Myśle że powinnaś wprowadzić w pielęgnacje olejowanie. Najlepiej zacznij od oliwki Babydream albo oliwy z oliwek. Dla mnie olejowanie ma największe znaczenie w pielęgnacji włosów.Jeżeli masz jakieś pytania to napisz do mnie. Chętnie pomoge :)
OdpowiedzUsuńMyślałam właśnie nad tym, ale nie wiedziałam od czego, to wszystko zacząć. Wypróbuję tą oliwkę babydream. Na razie chyba nie mam żadnych pytań, ale w razie czego będę o Tobie pamiętać. Dziękuję :)
Usuń